poniedziałek, 30 marca 2015

Wierny Benedykt.

     Benedykt w tym czasie kiedy jego żona siedziała na jajkach, był  smutny i zadumany. Dziewczyny jak mogły tak go pocieszały. Najbardziej starała się Klementyna. Do niej postanowił Benedykt się przysunąć. Była piękną dorastającą panną o bardzo zgrabnych nogach i ślicznych zmysłowych oczach. Zabierał teraz wszystkie trzy na spacer do ogrodu, a potem szli także popływać nad staw. Panny były teraz zadowolone, bo miały dobrego opiekuna. Jedna przed drugą próbowały przymilać się do Benedykta. On jednak pamiętał zawsze  o Petroneli i jak znalazł się na podwórku, zapraszał ją na posiłek i jadł z nią często obiad. Petronela wracała jednak bardzo  szybko do koszyka, bo bardzo chciała, żeby nie przeziębić jajek. Ciocia Basia też kiedyś przyszła odpocząć nad wodę. Wzięła ze sobą duży miękki koc, na którym zaraz się położyła. Pies Donald przyszedł za nią, bo mu się bardzo samemu nudziło. Skakał do góry i bardzo głośno szczekał z radości. Potem turlał się na trawie, bo rozpierała go radość. Ptaki ucichły na chwilę i przyglądały się co się dzieje. Nagle nadleciał z daleka młody dzięcioł i zabrał się za robotę. Kiedy to usłyszał Donald na chwilę przestał szaleć i nasłuchiwał uważnie. Usiadł przy cioci i próbował dostrzec intruza, który teraz próbował zakłócić spokój. Ptaki ponownie zaczęły śpiewać, tak że nad stawem zrobiło się bardzo miło i radośnie. Donald zasłuchał się i zapadł w drzemkę. Śniło mu się że ciocia Basia zabrała go do Warszawy i że tam u niej pałaszuje pyszne jedzonko. Tak mu smakowało, że zaczął przez sen się  oblizywać. Ciocia zaraz to zauważyła i postanowiła szybko wracać do domu. Po powrocie naszykowała swemu pupilowi smacznej kaszy z mielonką i pożywnej karmy. Do drugiej miseczki nalała czystej wody. Kaczki poszły także na podwórko, bo tam czekała na nie pewna i smaczna kolacja.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz