Wieczorem Małgorzata obwieściła
Ryszardowi, że zniesie jajko i zasiadła w koszu, który stał, przygotowany dla
niej w kurniku. Kiedy kaczki wieczorem poszły spać rozpadał się bardzo mocny
deszcz, który padał całą noc. Temperatura bardzo spadła, że czuć było duże
ochłodzenie. Kiedy ranek wstał widać było pełno kałuż i mgła zaległa całą
okolicę. Nikomu nie chciało się wychodzić z kurnika. Kury siedziały osowiałe i
zaspane. Kogut Walter nie piał w ogóle. Kaczki też siedziały spokojnie pod
schodami i nie wychodziły na zewnątrz, bo im było dobrze w środku. Tylko krowa
Czarnula ryczała , bo czas było na dojenie i chciało się jej jeść. Gospodyni
ubrana w płaszcz przeciwdeszczowy przyszła oporządzić swoją zwierzynę. Otworzyła
wejście kaczkom i uchyliła lekko drzwi kurnika. Małgorzata zobaczyła, że
zniosła drugie jajko i była z siebie bardzo dumna. Nie mogła się doczekać,
kiedy opowie o tym Ryszardowi. Nagle z obory wyfrunęła na świat jaskółka i
zaczęła bardzo nisko latać, co wróżyło, że pogoda dalej będzie deszczowa i że
długo się nie poprawi. Jaskółka zamieszkała w naszej oborze na wiosnę. Najpierw
szukała dobrego miejsca na osiedlenie się. Potem kiedy już wybrała sobie dobre
i bezpieczne miejsce w oborze, zaczęła budować swoje gniazdko. Znosiła i
znosiła materiał do budowy gniazdka do obory, aż wreszcie gniazdko było gotowe.
Ulepiła go z błota i wymościła miękkimi piórkami. Potem zniosła jajka i
wysiadywała je cierpliwie. Gospodyni zaraz go zauważyła, bo często przy niej
opuszczała gniazdko i wracała z powrotem. Na szczęście koty nie mogły się tam
dostać, bo krowa Czarnula broniła wejścia swoim ciałem. Lucyna, kiedy
przychodziła na mleko często spoglądała w tamtym kierunku oblizując się przy
tym ukradkiem. Szkoda by było, gdyby dobrała się do gniazdka. Zresztą i tak
dużo narobiła szkód wśród Szpaków, które ciągle zławiała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz