Kaczki mocno już głodne postanowiły
przerwać pływanie i udały się na podwórko, gdzie czekało na nie bardzo pożywne
jedzenie. Gospodyni napełniła pojemniki pysznymi ziemniakami, które uwielbiały.
Poranne pływanie spowodowało, że miały wilcze apetyty. Podjadły sobie dobrze i
usiadły koło misek i zaczęły drzemać. W pewnej chwili ocknęła się ze snu
Petronela i obudziła z drzemki swojego ukochanego. Zaproponowała Benedyktowi
spacer do ogrodu. Benedykt był półprzytomny, bo właśnie zasnął i śniło mu się
coś miłego. Musiał poruszyć parę razy
skrzydłami, żeby do końca się rozbudzić. Wreszcie udało mu się wrócić do
rzeczywistości. Wziął głęboki oddech, poruszył leniwie szyją, zamrugał oczami
i ruszył powoli tuż za swoją towarzyszką. Petronela
zaproponowała, żeby poszli i ukryli się za krzakami porzeczek, gdzie prawie
nikt nie zaglądał. Bo miała mu coś bardzo ważnego do powiedzenia. Kiedy już leżeli obok siebie wzięła go za rękę
i powiedziała mu bardzo cicho, że będą mieli małe dzieci. Jesteś tego pewna zapytał
Benedykt? Tak odpowiedziała mu jego żona. Co w takiej sytuacji się robi zapytał
znowu zatroskany mąż? Będę znosić jajka i potem ciepłem swojego ciała je
ogrzewać. A kiedy przyjdzie pora na świat zaczną wykluwać się małe żółte
pisklęta. Potem będziesz mi musiał pomagać, żeby wyrosły na dobre kaczki,
obyśmy nie musieli się za nie wstydzić. To bardzo trudne zadanie stoi przed
nami moja ukochana. Mam nadzieję, że sprostamy temu trudnemu zadaniu,
powiedział zamyślony Benedykt. Widziałem
przy oborze duży koszyk wymoszczony słomą. Może tam, jak zniesiesz jajka
zasiądziesz? To dobry pomysł odpowiedziała mu żona. To chodźmy i obejrzyjmy ten
koszyk. Jak powiedzieli, tak też zrobili. Przeszli przez cały ogród i znaleźli
się na podwórku. Petronela weszła do koszyka i zniosła pierwsze jajko. Potem
znosiła jedno po drugim, tak że uzbierało się ich dziewięć. Następnie siedziała
i ogrzewała swoim ciepłem wszystkie jajka. Z jajek schodziła tylko po to, żeby
coś zjeść i się napić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz