poniedziałek, 16 marca 2015

W niedziele odbyły się poprawiny.

     Uroczystość weselna trwała do samego rana. Wszyscy doskonale się bawili. Nad ranem goście weselni wszyscy wrócili do domu i pokładli się spać. Ranek wstał piękny i słońce zaczęło dogrzewać. Ptaki pięknie śpiewały. Gołębie gruchały, wróble ćwierkały. Słychać też było kukułkę. Pani gospodyni wstała i poszła do obory, żeby dać jeść krowom, wydoić Czarnulę i uporządkować wszystko  koło krów. Mleko umieściła w chłodnym miejscu i poszła szybko do domu, bo dużo pracy czekało jeszcze na nią. Przed samymi drzwiami stały i czekały na nią cztery głodne koty. Nalała im mleka, nasypała suchej karmy i nałożyła kaszy z mielonką, którą koty bardzo lubiły i to wszystko zaniosła do stodoły, bo tu przed drzwiami spodziewała się znowu weselnych gości. Koty przeniosły się do stodoły i zaczęły pałaszować przyniesione jedzenie. Nagle przypomniała sobie o Cezarze i Norku. Im też przygotowała jedzenie i zaniosła do boksu, gdzie spokojnie wylegiwały się w cieniu. Pies Donald również wylegiwał się leniwie na podwórku. Jemu jeść zawsze dawał Piotrek albo babcia. Pani gospodyni szybko zabrała się za przygotowywanie obiadu. Nastawiła mięso na rosół i zaczęła obierać ziemniaki. Potem zrobiła mizerię ze śmietaną. Gdy praca była ku końcowi zaczęli budzić się goście. Gdy rozbudzeni zasiedli do stołu podała im rosół i zaczęła nakładać drugie danie. Po zjedzonym obiedzie wszyscy wyszli do ogrodu i usiedli w cieniu drzew. W tym czasie młodzież zmywała naczynia po obiedzie. Koty zaciekawione kręciły się pośród gości. Potem gospodyni nałożyła na półmiski wędliny, sałatki i ciasta. Wszystko to położyła na stole. Zaprosiła swoich  gości znowu do stołu i zaczęły się poprawiny. Na poprawiny przyszli sami najbliżsi. Ciocia Basia robiła zdjęcia pamiątkowe. O dziewiętnastej gospodyni poszła znowu nakarmić Czarnulę i cielaczka .A uroczystość poprawin  trwała do późna w nocy. A rano na gospodynię znowu czekała robota.  
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz