Justyna dostała szarego kota od swojego
narzeczonego. Dała jej na imię Lucyna. Bardzo dbała i kochała tego kotka. Po
kilku miesiącach zauważyła, że kot stał się grubszy. Pewnie będzie miał małe
kotki pomyślała i dbała o nią jeszcze
bardziej. Przed samym urodzeniem Lucyna zniknęła nagle i nie wiadomo było gdzie
się znajduje. Po kilku dniach znalazła ją mama Justyny na strychu z piątką
małych kociąt. Po trzech tygodniach wyprowadziła je na dwór znosząc je po kolei
w zębach po drabinie. Najpierw zniosła
Tuptusia, potem Szarusia, następnie Murzynka, Kropeczkę i Misię. Justynie
bardzo się podobały te małe puchate kociaki. Najbardziej polubiła Misię. Kotki
bawiły się na trawie, tuż przy drabinie. Ciepłe słoneczko ogrzewało je ze
wszystkich stron. Lucyna bardzo uważnie obserwowała swoje potomstwo i
miałczała, jak ktoś zbliżał się do nich. Lizała je pieszczotliwie po futerku i
karmiła, żeby nie piszczały. Nagle z podwórka przyszedł zaciekawiony pies
Donald. Lucyna to od razu zauważyła. Nastroszyła się tak, że stała się dwa razy
grubsza i mrauczała ostrzegawczo. Pies nic sobie z tego nie robił i podchodził
zaciekawiony, żeby z bliska zobaczyć całą kocią rodzinę. Nagle Lucyna skoczyła
i pognała za ciekawskim psem. Musiała go uderzyć w ogon pazurami bo płakał i
uciekał daleko. Kotka zadowolona, że odegnała intruza wróciła do dzieci i
zajęła się od nowa karmieniem kociąt. Do kociej rodziny przyszła również
starsza kotka- ciotka Murzynka i z
zazdrością obserwowała jak Lucyna karmi swoje małe. Popatrzyła na nie i odeszła
dalej, żeby nie przeszkadzać młodej mamie. Nagle słoneczko zaszło i zrobiło się
chłodno. Nadpłynęła czarna chmura i zaczął kropić deszczyk. Kocia mama skończyła karmienie i
zaczęła zachęcać swoje małe, żeby wchodziły na strych po drabinie. Misia i
Szaruś wspinali się powoli po drabinie, a Murzynek z Kropeczką szykowali się do
wchodzenia. Tuptusia Lucyna wzięła w zęby, żeby szybciej znaleźć się na strychu,
bo deszcz rozpadał się na całego. Kiedy wspięły się już po drabinie i znalazły
się na strychu, zaprowadziła je na swoje legowisko i ułożyła do snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz