Kaczkom i kurom dawała jeść gospodyni,
one same też chodziły i zbierały przez cały dzień po ogrodzie. W pojemnikach
stała przy kurniku pasza i woda. Zdarzało się też często, że dostawały gotowane
ziemniaki. Na noc od niedawna kaczki
chodziły spać pod schodami. Tam gospodyni pościeliła im słomy, żeby nie było im
zimno. W lecie zamykała wejście kratą, żeby miały dopływ świeżego powietrza, a
w zimie zamykała drzwi na skobel, żeby nikt niepowołany nie dostał się do
środka. W ogrodzie gospodyni miała sporo krzewów z porzeczką czarną i czerwoną.
Koło nich też rosły krzewy agrestu i pigwy. Miała też pyszne śliwki Renklody,
bardzo pyszne i soczyste gruszki, trzy drzewa czereśni, dwa wiśni, parę drzew
śliwek węgierek i dwie morele. Dalej rosły same duże rozłożyste jabłonie. W samym
rogu ogrodu rosły krzewy pysznych i kłujących malin. Tuż przed oknami rosły dwa
duże drzewa orzechów włoskich. Gospodyni miała też leszczynę, z której na
jesień zbierała sporo orzechów laskowych. Dalej za ogrodem znajdował się staw, do
którego czasami chodziły spragnione wody kaczki. Od strony stawu dochodziły
przez cały czas odgłosy kumkania żabi śpiew ptaków. Pewnego razu Piotrek
zauważył, że w skrzynce wysoko na ścianie domu zagnieździła się Sikorka
Bogatka. Latała po całym ogrodzie i zbierała materiał do budowy swojego nowego
gniazdka. Była bardzo sprytna i uwijała się szybko, bo czasu miała mało. Pewnej
niedzieli Piotrek wziął drabinę i zajrzał do środka. Jakież było jego
zdumienie, gdy zobaczył pięknie uwite gniazdko z sierści Cezara, różnych nitek
i trawy. A w środku leżało pięć małych jajeczek, które już zdążyła znieść młoda
sikorka. O wszystkim poinformował babcię i już więcej do sikorki nie zaglądał,
żeby jej nie przeszkadzać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz