środa, 11 marca 2015

Krowa Czarnula przyszła na świat.

     Pani gospodyni oprócz kotków, dwóch psów Cezara i Norka miała też  kaczki, kury i krowę Czarnulę. Krowę pasła na łące a wieczorem dawała jej liście z buraków pastewnych i cały kosz świeżo skoszonej trawy, które przywoziła z pola. Narzeczony Justynki dzielnie pomagał swojej przyszłej teściowej w pracach polowych, bo męża pani gospodyni w kraju nie było. Pojechał do Anglii, żeby zarobić na utrzymanie rodziny. Marcin  pomagał w koszeniu trawy, grabieniu siana i w zwożeniu go do stodoły. Wyjeżdżali z domu traktorem zaprzęgniętym w drabiniasty wóz, a z powrotem przywozili cały naładowany wóz pełen siana. Potem zrzucali go i układali w stodole. To była bardzo ciężka praca. Pani gospodyni wysiadał od tego kręgosłup. A jeszcze do tego  krowa Czarnula spodziewała się małego cielaczka i trzeba było też pomyśleć jak jej w tym pomóc. Poszła więc do sąsiadów i poprosiła o pomoc. O dwudziestej wieczorem przyszło trzech mężczyzn. Godzinę później przyszła na świat ubrana cała w kropki jak biedronka mała krówka. Pies Donald wszystko obserwował zaglądając ciekawie do obory. Gdy to zobaczyła krowa Czarnula zaczęła głośno ryczeć, bo się obawiała o bezpieczeństwo swojej nowonarodzonej córeczki. Gospodyni wygoniła psa na swoje posłanie, żeby nie przeszkadzał. A sama  bardzo utrudzona całodzienną pracą, nareszcie udała się na spoczynek.  Jutro od samego rana czekała na nią ciężka praca. Wszyscy udawali się do pracy zarobkowej a ona zostawała sama z furą ciężkiej roboty. Babcia już nie mogła w tym pomagać, bo brakowało jej siły. A poza tym była spracowana, bo przez całe życie bardzo ciężko pracowała w polu. Mąż starszej pani leżał ciężko chory i ktoś musiał się nim opiekować. W opiece i pielęgnacji bardzo dużo pomagała jej wnuczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz