czwartek, 12 marca 2015

Przygotowywanie domu do uroczystości weselnej.

Po miesiącu w domu pani gospodyni miało odbyć się wesele. Mąż przyjechał z Anglii i przywiózł tak bardzo piękne i oczekiwane prezenty. Zabrała się do sprzątania. Umyła wszystkie okna i zmieniła firanki i zasłony. Odkurzyła i umyła podłogi. Wyszorowała kuchnie i łazienki. Mąż w tym samym czasie kosił trawę naokoło domu. Na stole położyła piękny biały obrus, wodę święconą, kropidło i mały krzyżyk. Pomogła ubrać się pani młodej w piękną białą suknię. Wcześniej udekorowała kolorowymi kwiatami i balonami fronton domu. Kiedy nadeszła chwila rozpoczęcia uroczystości przyjechała orkiestra i przybyli wszyscy zaproszeni goście. W domu rodzice udzielili młodej parze Justynie  i Marcinowi błogosławieństwa. Kiedy orkiestra zaczęła grać "Serdeczna Matko"  i trąby głośno zawodzić, pies Cezar z Norkiem, którzy byli zamknięci w boksie zaczęli okropnie wyć. Auuu! Auuu! Goście o mało nie pospadali z krzeseł tak się śmieli. Psa Donalda przygarnęła na ten czas babcia, która nie wybierała się na uroczystość weselną ponieważ zajmowała się w tym czasie swoim chorym mężem. Koty spokojnie siedziały w stodole i z niepokojem przysłuchiwały się całemu zamieszaniu. Bały się wystawić nosa poza drzwi stodoły. Po uroczystym błogosławieństwie wszyscy goście udali się do samochodów. Wtedy właśnie było słychać jak krowa Czarnula wraz ze swoim cielakiem głośno beczą. Takie są właśnie uroki wsi mówiła trochę wstydząc się, po cichu do swojego męża pani gospodyni. Goście powsiadali do samochodów i udali się do kościoła na ślub. A potem do domu weselnego na uroczystą biesiadę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz