Na
drugi dzień ranek wstał też piękny i zapowiadało się że będzie upalnie. Całej
kaczej rodzinie wcale nie chciało się jeść. Pili za to wszyscy ile się dało.
Przedpołudniem cała kacza gromada pomaszerowała nad wodę, żeby się trochę ochłodzić. Zeszło im
tam do obiadu. Po drodze jak wracali ze stawu wstąpili do ogrodu. Czekały tam
na nich pyszne i miękkie gruszki, które niedawno pospadały na ziemię. Kaczki
trochę już głodne chętnie się nimi pożywiły. Potem pokładli się wszyscy w
cieniu drzew. Ryszard i Małgorzata trochę się od nich oddalili i położyli się
za krzakiem agrestu. Ryszard chciał dyskretnie coś powiedzieć swojej wybrance
Małgorzacie. Starał się przemówić do jej serduszka, bo bardzo mu się podobała
ta panna. Małgorzata kiedy usłyszała takie piękne słowa, skierowane do niej
bardzo się ucieszyła i odpowiedziała Ryszardowi tym samym. Uradowany Ryszard
uścisnął i pocałował Małgorzatę w sam dziubek. Kiedy tak wszyscy sobie
spokojnie odpoczywali przyszła Ciocia Basia z psem Donaldem i pokładli się w
cieniu. Ciocia położyła się na hamaku, a pies leżał na ziemi, tuż koło niej.
Pogoda była piękna i na szczęście już trochę się ochłodziło. Koty zaciekawione
obecnością cioci, też przyszły do ogrodu. Lucyna weszła na rozłożystą jabłoń i
wołała do siebie Szarusia i Misię. Ciotka Murzyn patrzyła uważnie na to całe
zajście. Koty zachęcone przez matkę wchodziły na drzewo jedno po drugim. Potem
zeskakiwały na ziemię i zaczepiały ciotkę Murzyna. Bawiły się i figlowały przez
dłuższy czas. Kaczki trochę zmęczone hałasem postanowiły oddalić się na
podwórko. Tam czekała na nich dobra i pożywna kolacja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz