Był to jeden z wielu nadchodzących jesienno zimowych wieczorów. Zima powoli dawała o sobie znać. Śnieg, który spadł w ciągu dnia, skrzył się teraz w świetle księżyca. Delikatny, jak na tę porę roku mróz okrył pobliskie trawy, krzewy i pola rozciągające się wzdłuż drogi. Las sosnowo świerkowy przesłonił cień nocy.
Michalina jak zwykle późnym wieczorem wracała autobusem do domu po wyczerpującym dniu w pracy. Pojazd zatrzymał się na przystanku, Michalina wysiadła i ruszyła poboczem wzdłuż drogi asfaltowej. Mieszkała w małej miejscowości oddalonej o 10 km od miejsca pracy. Była to spokojna okolica. Szła równym, miarowym krokiem, nie spiesząc się. Rozmyślała o minionych dniach, o przeżytych przygodach ze znajomymi i o otaczającym ją świecie. Jej wzrok skierował się do góry na niebo. Oczom Michaliny ukazał się cały wszechświat, rozciągający się firmament najpiękniejszych gwiazdozbiorów. Ze szkoły pobieżnie pamiętała, gdzie na nieboskłonie znajdują się niektóre gwiazdy. Przypomniała sobie o najjaśniejszej z nich, Syriuszu. Zaczęła wodzić wzrokiem po niebie w poszukiwaniu gwiazdy. Powoli odnalazła konstelacje Woźnicy, Bliźniąt, Oriona - pomyślała: stąd już " krok" do Syriusza, najjaśniejszej gwiazdy Wielkiego Psa. Zamyśliła się, nagle jej oczom nad lasem ukazał się bardzo jasny obiekt. Zaczęła go obserwować.
Pulsujący jasny punkt powoli przesuwał się po rozgwieżdżonym niebie. To COŚ zbliżało się i zniżało lot. Owszem czytała, słyszała opowieści o niezidentyfikowanych latających pojazdach, ukazujących się na niebie w różnych częściach świata. Czyżby spotkało ją to szczęście, a może nieszczęście, żeby mieć bliskie spotkania "trzeciego stopnia" z UFO....?
O Nie...! Włosy nie tylko na głowie, ale i na innych częściach ciała zjeżyły się. Na przemian to: oblewał ją zimny pot, to robiło się gorąco. Nie wierzyła w to co widzi. Przyspieszyła kroku i z przerażeniem obserwowała cicho poruszający się punkt. Do domu miała jeszcze 0,5 km, blisko, a zarazem jakże daleko. Pełna paniki, co robić...? Nasłuchiwała i patrzyła ze strachem co może się wydarzyć. Nagle obiekt w miarę zbliżania się wydawał coraz głośniejsze pomruki. Michalina przerażona, a zarazem ciekawa zwolniła kroki.
Im bliżej znajdował się jaśniejący punkt, tym spokojniejsza stawała się Michalina. Jej ciało, skóra, włosy i nerwy wróciły do stanu normalności. Gdy niezidentyfikowany pojazd był dość blisko, dziewczyna zobaczyła oświetlony migającym światłem samolot wojskowy. I olśnienie. Był to samolot ze skoczkami spadochronowymi.
Przypomniała sobie o ćwiczeniach żołnierzy, które w tych dniach odbywały się na niedalekiej Pustyni Błędowskiej. Jakże duże było jej szczęście i ulga, ale i poniekąd rozczarowanie, że to tylko samolot. Weszła do domu i pomyślała: Nigdy więcej takich wrażeń i przeżyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz