Było późne popołudnie kiedy
spod Krakowa nadjechał srebrny kabriolet. Samochód zatrzymał się i otworzyły
się drzwi. Nagle z samochodu wyskoczył nieduży czarny piesek i zatrzymał się
tuż przy samochodzie. Załatwił swoją potrzebę i chciał wrócić do pana. Nagle
drzwi zamknęły się i samochód ruszył zostawiając osłupiałego ze zdumienia
małego pieska. Co to wszystko znaczy myślał piesek? Pewnie zaraz będzie wracał
z powrotem i weźmie mnie do samochodu. Położył się tuż przy drodze i czekał na
swojego pana. Czekał tak dwa dni nie jedząc i nie pijąc nic. Jego wierne psie
serce mówiło mu, że pan po niego przyjedzie. Nic takiego jednak nie nastąpiło.
Postanowił rozejrzeć się za jakimś jedzeniem, bo kiszki mu marsza grały.
Poszedł do małego ogródka, gdzie starsza pani pieliła grządkę z chwastów. Pani
trochę się obawiała, czy aby jej nie ugryzie. Piesek jednak zachowywał się
spokojnie i nic nie wskazywało na to, że chciałby ja ugryźć. Zaprosiła go na
podwórko i nakarmiła i napoiła. Na ten moment przyszła córka starszej pani i kiedy zobaczyła nieznanego psa, wzięła
miotły i wypędziła przybłędę z podwórka. Kiedy to zobaczył Piotrek syn córki
poszedł po pieska i powiedział, że to będzie od tej pory jego pies i nadał mu
na imię Donald. Powiedział, że jak się nikt na niego nie zgodzi, będzie spał w jego
stolarskim warsztacie. I tak Donald został przygarnięty i dostał swój nowy dom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz