wtorek, 17 lutego 2015

Mała z lupką


Atrofia wzroku bywa niekiedy kłopotliwa.

Faza niedowidzenia różnie  piętnuje osobę tracącą wzrok.

Ot przykład: wiedziony lub wiedziona szczątkowym widzeniem pełzniesz po chodniku, niby świeżo upieczony górnik snujący się w ciemnych korytarzach kopalnianych z   wiązką światła  na kasku.

Twoja uwaga skupiona celem wędrówki , w dodatku przyklejona do podłoża i  stóp, ,zagłusza odbiór  ciepła ludzkich ciał co chwilę ocierających się o cień Twej napiętej postaci

Napotkani znajomi siłą rzeczy pozostają bezpozdrowienia lub bynajmniej krótkiego : cześć. No chyba, że Ciebie pierwszego, pierwszą zagadną

Po jakimś czasie, przypadkiem dzięki niezawodnej aczkolwiek nie zawsze wiarygodnej poczcie pantoflowej dowiadujesz się, że  mają cię za  buraka z wysokim mniemaniem o sobie.  Jeśli masz okazję do wyjaśnień, powiesz, że nie widzisz  twarzy lub też nie mając okazji do tłumaczeń zostaniesz burakiem. Niedomówienia może rozproszyć biała laska, ale  nowoociemniałym nie łatwo przychodzi  pokochać ten sprzęcior.

Z niedowidzeniem bywa też bardzo dorzecznie.

Wybrałam się nad morze, wówczas Widziałam na tyle, by przemieszczać się bez laski bądź przewodnika, aczkolwiek nieodzownym wyposażeniem mego plecaczka była mała lupa. Służyła mi do powiększania druku i  mniejszych obiektów stanowiących problem rozpoznawczy dla mych ledwo zipiących oczu.

Gdzie człowiek z południa skieruje pierwsze kroki?

Naturalnie na plażę

 a plaża gdzie?

Za pasem nadmorskiego parku, który na logikę należy przeciąć, reszta to szum Bałtyku

i  mocniej wychwytywane przez zmysł węchu zjonizowane powietrze.

Głowa zaprogramowana azymut obrany , więc ruszyłam na trakt ścieżką przez park, tym razem bez lupki. Wnikałam w jego zieloność nasłuchując intensywniejszego dla mych uszu szumu fal.

W pewnym momencie usłyszałam, rzucony  gdzieś zza drzewa, męski głos:

- Mała…chcesz popatrzyć?

- A  ma pan lupę?- odpowiedziałam z logiką  niedowidzącej.

I stało się…doznałam olśnienia, lubieżny głos męski nie należy do grzybiarza hobbisty. Instynkt w mym umyśle zakrzyknął: UCIEKAJ! Strach napędził mym nogom takiego sprintu, że nie wiem jakimż to  sposobem z oddechem zgonionego psa znalazłam się przed wejściem do pensjonatu.

Zastanawiam się jak odebrał moje pytanie o lupę bohater zza drzewa…czy również konkretnie tak jak ja rzeczowo potraktowałam jego pytanie

 Dumam też nad tą lupą, czy aby dobrze powiększyła by ów obiekt o niewiadomej dla mych oczu wielkości i czy bardzo zdenerwowałam tego pana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz