Atrofia wzroku bywa niekiedy kłopotliwa.
Faza niedowidzenia różnie piętnuje osobę tracącą wzrok.
Ot przykład: wiedziony lub wiedziona szczątkowym widzeniem
pełzniesz po chodniku, niby świeżo upieczony górnik snujący się w ciemnych korytarzach
kopalnianych z wiązką światła na kasku.
Twoja uwaga skupiona celem wędrówki , w dodatku przyklejona
do podłoża i stóp, ,zagłusza odbiór ciepła ludzkich ciał co chwilę ocierających
się o cień Twej napiętej postaci
Napotkani znajomi siłą rzeczy pozostają bezpozdrowienia lub
bynajmniej krótkiego : cześć. No chyba, że Ciebie pierwszego, pierwszą zagadną
Po jakimś czasie, przypadkiem dzięki niezawodnej aczkolwiek
nie zawsze wiarygodnej poczcie pantoflowej dowiadujesz się, że mają cię za
buraka z wysokim mniemaniem o sobie.
Jeśli masz okazję do wyjaśnień, powiesz, że nie widzisz twarzy lub też nie mając okazji do tłumaczeń
zostaniesz burakiem. Niedomówienia może rozproszyć biała laska, ale nowoociemniałym nie łatwo przychodzi pokochać ten sprzęcior.
Z niedowidzeniem bywa też bardzo dorzecznie.
Wybrałam się nad morze, wówczas Widziałam na tyle, by przemieszczać
się bez laski bądź przewodnika, aczkolwiek nieodzownym wyposażeniem mego plecaczka
była mała lupa. Służyła mi do powiększania druku i mniejszych obiektów stanowiących problem
rozpoznawczy dla mych ledwo zipiących oczu.
Gdzie człowiek z południa skieruje pierwsze kroki?
Naturalnie na plażę
a plaża gdzie?
Za pasem nadmorskiego parku, który na logikę należy
przeciąć, reszta to szum Bałtyku
i mocniej
wychwytywane przez zmysł węchu zjonizowane powietrze.
Głowa zaprogramowana azymut obrany , więc ruszyłam na trakt
ścieżką przez park, tym razem bez lupki. Wnikałam w jego zieloność nasłuchując
intensywniejszego dla mych uszu szumu fal.
W pewnym momencie usłyszałam, rzucony gdzieś zza drzewa, męski głos:
- Mała…chcesz popatrzyć?
- A ma pan lupę?-
odpowiedziałam z logiką niedowidzącej.
I stało się…doznałam olśnienia, lubieżny głos męski nie
należy do grzybiarza hobbisty. Instynkt w mym umyśle zakrzyknął: UCIEKAJ! Strach
napędził mym nogom takiego sprintu, że nie wiem jakimż to sposobem z oddechem zgonionego psa znalazłam
się przed wejściem do pensjonatu.
Zastanawiam się jak odebrał moje pytanie o lupę bohater zza
drzewa…czy również konkretnie tak jak ja rzeczowo potraktowałam jego pytanie
Dumam też nad tą
lupą, czy aby dobrze powiększyła by ów obiekt o niewiadomej dla mych oczu
wielkości i czy bardzo zdenerwowałam tego pana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz