Piotrek pościelił psu w swoim warsztacie i
trzymał go tam pięć dni, żeby nikt nie miał do niego pretensji, że przeszkadza.
Po pięciu dniach przeniósł go do domu i naszykował wygodne legowisko. Kupił
dwie miski żeby miał w czym jeść i pić. Pojechał do miasta i kupił mu także
psią karmę. Babcia co wieczór smarowała mu chleb pasztetową i kroiła na małe
kawałeczki. Donald bardzo lubił ten smakołyk. Dostawał czasami kości, które
uwielbiał gryźć. Swoje potrzeby załatwiał na podwórku pod krzaczkiem i nigdy
się nie zdarzyło, żeby w domu nabrudził. Wszyscy polubili małego pieska i
cieszyli się że jest taki mądry. Słuchał się i nigdy niczego nie spsocił.
Bardzo lubił wszystkich klientów, którzy przychodzili do Piotrka. Pewnego dnia
do starszej pani przyjechała z innej miejscowości jej młodsza córka. Wtedy
zakochał się w niej z wzajemnością. Wpychał się pod pachę i zaglądał w oczy z
miłością, gadał coś do niej po psiemu. Wtedy mógł liczyć na dobrą karmę i
pyszne kąski. Córka przemycała mu po kryjomu, żeby babcia nie widziała i
wkładała do miski. Rano kiedy drzwi były uchylone i nikt nie widział, wsuwał
się niepostrzeżenie do jej pokoju i kładł się tuż koło jej łóżka. Skomlał cicho chcąc na siebie zwrócić
uwagę. Kiedy zauważył, że się obudziła kładł przednie łapki na łóżku i
uśmiechał się po psiemu. Pani głaskała swojego ulubieńca i przytulała go z
czułością do serca. Kiedy mu mówiła, że jest najpiękniejszym pieskiem na
świecie kładł łapę na nosie chcąc zasłonić sobie oczy, bo tak bardzo się
wstydził. Potem merdał ogonkiem i piszczał radośnie. Kochał bardzo swoją nową
panią. Pani chciała go wziąć ze sobą do
dużego miasta, ale nikt na to nie wyrażał zgody, bo wszyscy polubili małego
czarnego pieska. Jak wyjeżdżała do siebie zawsze z czułością i żalem
żegnała małe zwierzątko i potem bardzo
tęskniła za nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz