Dostaliśmy zaproszenie do mojego brata, który ma gospodarstwo. Była to fajna wycieczka, ponieważ mieszkamy w mieście, bowiem dla nas wieś jest atrakcją. Mój brat ma piękne duże gospodarstwo, które jest wyposażone w dobry sprzęt. Ma również ogromny sad, a w nim pasiekę pszczół. Ten sad jest obsadzony jabłoniami letnimi i zimowymi dlatego też dwa razy do roku pomagamy mu zbierać dorodne jabłka. Oprócz nas są zatrudnieni jeszcze inni ludzie. Do zrywania jabłek są nam potrzebne: kosze, skrzynie i drabiny, które muszą być stabilne. Zerwane jabłka są odstawiane do skupu lub do bezpośrednich odbiorców. W jednym dniu udało nam się zerwać 500 kilo jabłek przy wspólnej pomocy. Ja Karolinie pomagałem przestawiać drabinę, ponieważ ta drabina była długa i nie mogła sobie poradzić sama. Mój brat cieszył się, że ma takich pracowitych ludzi w swojej ekipie. Tego wieczora zorganizował nam ognisko, na którym jedliśmy między innymi pieczone jabłka z jego sadu. Później była fajna zabawa, podczas której piekliśmy kiełbaski.
W czasie trwania tego ogniska mój brat pochwalił się, że otwiera agroturystykę. Brat ma ppomysł, żeby turyści, którzy do niego przyjadą mogli zajadać się swojskim jedzeniem. Myśli też o szkółce konnej, ponieważ jego teren sprzyja temu. Obok gospodarstwa znajduje się piękne jezioro gdzie będzie można pływać rowerami wodnymi, łódkami oraz kajakami. Będą konkursy w chodzeniu po drabinie. Takie ciekawe plany ma mój brat, a nam się to bardzo spodobało. Tak nasze zaproszenie dobiegło końca. Było miło i sympatycznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz