poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Pielgrzymka do Lourdes to też super przygoda.

     W nowym miejscu  musiałam zaczynać od nowa. Miałam jakąś pracę, dlatego zbierałam pieniądze i inwestowałam tylko w swoje mieszkanie. Rodzina w niczym mi nie pomogła. Wszystko mi się waliło. Po ludzku nic mi nie wychodziło. Dlatego przytuliłam się do Boga, bo tylko w nim miałam nadzieję. On ze mnie nie szydził. On mnie nie wyśmiewał, tylko na Niego zawsze mogłam liczyć. Byłam po ciężkich doświadczeniach i miałam nadszarpnięte nerwy, dlatego postanowiłam pojechać do Lourdes. Dowiedziałam się od pewnej siostry o Ks. Stanisławie Ładzie, który organizuje taką pielgrzymkę we wrześniu w Gdańsku. Zadzwoniłam do niego i zapisałam się. Ks. Stanisław jest osobą, która pomaga, rozumie i kocha jak widziałam i doświadczałam osobiście  osoby niepełnosprawne.  Pielgrzymka trwała trzy tygodnie i była fantastyczną przygodą, której  każdemu życzę. Warunki na tej pielgrzymce były spartańskie, bo nie zawsze nocowaliśmy w hotelach pięciogwiazdkowych. Śniadania i obiady jedliśmy na postojach. Składały się one z kanapek, które własnoręcznie robiliśmy. Byłam zawsze chętna do pomocy.  Obiadokolacje jedliśmy na gorąco  w miejscu noclegowym. W autokarze spędzaliśmy dużo czasu, gdzie ksiądz puszczał nam filmy i opowiadał o miejscach, które będziemy odwiedzać. Dwa razy nocowaliśmy w opactwach Benedyktyńskich, w których karmili i gościli nas Benedyktyni. To były wspaniałe  wrażenie, których  nie zapomnę. Byliśmy w Ars, Taize, Lisieux, Paryż  i Lourdes, po kilka dni w każdej miejscowości. Wróciłam do Polski trochę zmęczona, bo przejechaliśmy sześć i pół tysiąca kilometrów, ale bardzo szczęśliwa. Przywiozłam trochę pamiątek i wodę z Lourdes, na którą wiele ludzi czekało. Każdej osobie niepełnosprawnej bym poleciła pielgrzymkę z Księdzem Stanisławem Ładą.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz