Kotka Lucyna potem przez cały czas opiekowała się dobrze swoimi
dziećmi. Żywiła je przynosząc dopiero co złowione myszy. Pani gospodyni też
dawała jeść swoim zwierzętom co miała dobrego. Kotki wyrosły i stały się już
prawie dorosłe. Do Misi zaczął
przychodzić bardzo przystojny brunet z pobliskiej wioski. Bardzo mu się nasza
Misia podobała, bo była piękna i dobrze ułożona. Szaruś z początku był o nią
bardzo zazdrosny, ale jak się zbliżył do niej przy starającym się o nią kocie,
dostał od niego tęgie lanie i już się do niej nie zbliżał. Przystojnego bruneta
nazwano Brutalem i nikt go nie lubił. Misia zaraz zaczęła się spodziewać małych
kotków. Brutal Przychodził do niej i kładł się z nią na trawie obejmując ją za
szyję łapkami, lizał Misi pyszczek. Potem gryzł ją po uszach i kopał ją tylnymi
nogami w brzuch. Misia wyrywała się z jego z objęć i głośno fuczała. Pani
gospodyni wyganiała Brutala poza ogrodzenie rzucając za nim miotłą. On i tak po
chwili przychodził do ogrodu i ukradkiem spotykał się jeszcze z Misią. Koty są
bardzo dziwne i bardzo trudno zrozumieć te zwierzęta mówiła gospodyni. Wolała psy, bo były wierne i nie takie
fałszywe. Kotka Lucyna też czasami interweniowała, kiedy Brutal przesadził i
wyganiała go z ogrodu. Potem Misią zajęła się Justyna i Brutal przestał
przychodzić. Bardzo lubiła tę milutką kotkę. Kupowała jej dobrą karmę w sklepie
i karmiła ciężarną Misię. Potem ledwo żywą zaniosła do stodoły. Rano poszła
oglądać małe. Misia urodziła trzy czarno białe kotki i zajmowała się nimi bardzo
troskliwie. Wieczorem przychodziła do ludzi żeby nacieszyć się ich widokiem, bo
przez cały dzień leżała, karmiła małe i zajmowała się dziećmi. Była bardzo
troskliwą mamą i. bardzo się to podobało wszystkim domownikom. Była
przeciwieństwem swojej mamy Lucyny, która nie zajmowała się kotkami, bo zaraz
biegała za kocurami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz