Ciocia Basia pomimo, że już dawno mieszka
w swoim mieszkaniu odwiedza często swoją dawną bursę. Pewnego dnia pani, która
pełniła dyżur w recepcji powiedziała jej, że P. Marian zostawił dla niej pewną
wiadomość. Otworzyła kopertę i zobaczyła dwa telefony i prośbę o kontakt.
Osoba, która rozmawiała z kolegą mówiła, że był brudny i źle ubrany. Ponieważ
kiedyś bardzo lubiłam Mariana postanowiłam się do niego odezwać. Zadzwoniłam i
zaprosiłam na obiad do mojego mieszkania. Nie widzieliśmy się prawie
trzydzieści lat i byłam bardzo ciekawa jaki teraz jest ten Marian. Jak mi
wcześniej powiedziała pani z recepcji był brudny i bardzo kiepsko ubrany. Miał
już 60 lat i całkiem siwe włosy. Nie był wcale ładny. Na pierwszy rzut oka nie spodobał mi się. W rozmowie opowiadał o tym, że ma
kochankę, z którą śpi. Przy okazji rozmowy zadzwoniła jakaś druga kobieta, z
którą też się spotykał. Po rozmowie poszliśmy do kościoła na Mszę, bo to była
niedziela. Marian śpiewał tak głośno, że zaczęłam się jego wstydzić. Potem
poszliśmy do parku. Po drodze krzyczał głośno i bardzo przeklinał. Usiedliśmy
na ławce, a on przykleił się do mnie i krzycząc drapał się po głowie, że się
zaczęłam obawiać, żeby i mnie nie oblazły wszy. Kiedy przychodził do mnie kilka
razy i częstowałam go obiadem, a niekiedy kanapkami, jadł tak dużo, że potem
musiał korzystać z toalety. To też mnie bardzo zastanawiało. Niby wykształcony
człowiek, a nie potrafi się w ogóle zachować. Pomimo tego, że spał z jakąś
Janką i spotykał się z Anką, to przyszedł do mnie dwa razy o 21.30 pewnie na
darmowy seks. Postanowiłam dać sobie spokój i rozstałam się z nim. A on
przyszedł przed bursę z tą Anką, żeby pokazać, że wcale mnie nie potrzebuje, bo
ma kogoś. Za kilka miesięcy zobaczył mnie w Tesco i przybiegł do mnie.
Pamiętając jego wcześniejsze zachowania udałam, że go nie poznaję i uciekłam o
mało nie gubiąc nóg do domu, żeby znowu mnie nie nawiedził po 21.30.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz