W Laskach mieliśmy
własną kotłownię, pralnię, piekarnię, w której był pieczony bardzo dobry chleb.
W podwórzu siostry hodowały kilka krów. Były też konie. Jeśli ktoś zachorował
wybierał się do działu lekarskiego. Tam lekarz kierował osobę chorą do infirmerii.
Później został zbudowany duży szpitalik. Mieliśmy też dom rekolekcyjny. Do
którego przyjeżdżał do nas czasami,
teraz Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński. Pamiętam też, że jak byłam w drugiej klasie szkoły
podstawowej przyjechał do nas biskup z Krakowa Karol Wojtyła. Zebraliśmy się
wszyscy na sali w Domu Dziewcząt. Na tejże sali były też organizowane różne ważne spotkania z aktorami
i reżyserami. Młodzież i dzieci brały udział w organizowanych przedstawieniach.
Bardzo często Wychowawcy organizowali również zabawy taneczne, na które przychodziły dzieci
i młodzież. W kaplicy zakładowej były odprawiane Msze i nabożeństwa. Tuż koło
Domu Dziewcząt znajdowało się Przedszkole, do którego trafiały małe niewidome
dzieci. Liceum i Szkoła Zawodowa znajdowała się w Jabłonkach. Była też
biblioteka, warsztaty dziewiarskie i tuż przy Domu Chłopców warsztaty, gdzie
uczono ślusarstwa, szczotek i drewna. Kiedy podążało się aleją lipową, po
prawej stronie znajdował się duży sad, gdzie na jesieni były bardzo pyszne
jabłka. Po lewej stronie rosło zboże. Cały zakład był opasany murem, który
trochę chronił przed nieproszonymi gośćmi. Ciocia Basia kiedy była mała
uczęszczała do zuchów i zdobywała sprawności. Kiedy już dorosła zapisała się do
harcerstwa. Grupa, w której była i żyła była bardzo rozśpiewana. Często brała
udział w różnych konkursach i zdobywała wyróżnienia. Jako harcerze bawili się w
podchody, wyjeżdżali na obozy harcerskie i również brali udział w różnych wędrówkach
po Puszczy Kampinowskiej. Chodzili na biwaki. brali udział w różnych rajdach.
Zycie było bardzo ciekawe i pełne przygód.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz