piątek, 10 kwietnia 2015

Petronela zginęła w nocy...

     Deszcz tak lał przez długie dni, że nasza największa z rzek Wisła wystąpiła z brzegów. Na całej wsi zapanowała bardzo nerwowa i niepewna sytuacja i atmosfera. Wszyscy bali się, że woda nas zaleje i pakowali cały swój dobytek i wynosili na strych. Gospodyni głośno się modliła o poprawę pogody, bo miała przecież spory inwentarz. Bardzo była przywiązana do krowy Czarnuli i do Biedronki. O kaczki się nie bała, bo te umiały pływać, ale przecież miała sporo kur. Tereny znajdujące się tuż przy Wiśle zostały całkowicie zalane, tylko wały chroniły naszą wieś przed zalaniem. Okazało się że w niektórych miejscach wały zaczęły przeciekać. Wszystkie dzikie zwierzęta, które zamieszkiwały tamtejsze tereny przemieściły się w pobliże ludzkich domów. W naszym ogrodzie Kasia z Wojtusiem widzieli kilka sarenek jak stały i szukały dla siebie schronienia. Zdarzyła się też tragiczna sytuacja, bo w nocy zniknęła Petronela, która przed oborą wysiadywała jajka. Prawdopodobnie jakiś lis ją ściągnął z jajek i pożarł, tylko po niej pióra pozostały. Benedykt, bardzo długi czas ją opłakiwał, bo była dobrze zapowiadającą się kaczą mamą i żoną. Małgorzata ocalała tylko dlatego, bo kurnik na noc był zamknięty. Teraz tylko ona wysiadywała jajka i tylko w niej była nadzieja, że będą zaraz wykluwać się małe. Było bardzo zimno, więc musiała dobrze ogrzewać je, żeby cokolwiek się wylęgło. Ciocia Basia przez cały czas opiekowała się małym kurczaczkiem, który niedawno pierwszy wykluł się z jajek, Petroneli. Kurczaczek piszczał i szukał ciepła, więc ciocia Basia podkładała do pieca co chwilę. Bardzo lubił grzać się zamknięty w dłoni cioci Basi. Smyrał ją dziobkiem w rękę, bo bardzo lubił to ciepło, które ogrzewało jego malutkie ciałko. Kiedy wypuściła go z koszyka biegał po całej kuchni i piszczał.  Modlitwy o poprawę pogody zostały wysłuchane. Na szczęście Wisła nie zalała naszej miejscowości. Po kilku dniach nareszcie wyszło słoneczko i woda zaczęła powoli wsiąkać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz