piątek, 10 kwietnia 2015

Nowy kaczor Gerard i jego samotność na podwórku.

     Benedykt długo opłakiwał swoją ukochaną i dzieci, które się nie wykluły. Trudno go było udobruchać. Klementyna tłumaczyła mu i pocieszała jak mogła, ale on ciągle miał smutek na twarzy. Na szczęście wyszło słońce i można było wygrzewać się długo na podwórku. Benedykt już miał dosyć tego deszczu i zimna. Dziewczyny Klara, Klementyna i Danuta wyruszały powoli na krótkie spacery do ogrodu i nad staw. Benedykt chodził razem z Ryszardem i nie chciał wcale z nimi nigdzie iść. Pewnego razu na podwórku pojawił się trzeci kaczor o imieniu Gerard. Podobno starsza pani dostała go w prezencie od swojej zaprzyjaźnionej sąsiadki. Benedyktowi nie spodobał się ten nowy zarozumiały kaczor i na wstępie spuścił mu lanie, żeby trochę utrzeć mu nosa. Gerard trochę się wstydził, bo na tę scenę nadeszły dziewczyny i wszystko widziały. Od tej chwili już nie był taki hardy i nie podskakiwał do kaczorów. Bardzo nie chciał być sam. Zrobiło mu się bardzo markotno na duszy. Postanowił zaprzyjaźnić się z dziewczynami. Nie chciał znowu rozdrażnić Benedykta, dlatego  wybrał się na samotny spacer nad staw. Liczył, że tam może spotka dziewczyny. I tak też się stało. Nad staw przyszły wszystkie trzy. Podpłynął do nich i zapytał, czy może się przyłączyć. Dziewczyny nic nie odpowiedziały. Pływał jednak z nimi i chodził również po ogrodzie. Na podwórko wrócił na samym końcu. Kiedy sobie dobrze podjadł poszedł spać pod schodami. Na drugi dzień postanowił sobie, że znowu spróbuje. Myślał długo w noc jak zaimponować dziewczynom. Z wrażenia nie mógł spać, aż zastał go świt. Dopiero nad ranem trochę przysnął.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz