Na drugi dzień jako ostatni wygramolił się
na dwór Gerard. Zjadł obfite śniadanie i do południa drzemał na słońcu. Jak już
zaspokoił swoje zapotrzebowanie na sen, postanowił trochę pozwiedzać najbliższą
okolicę. Poszedł przed drzwi frontowe, które prowadziły do domu i spotkał tam
niedużego kurczaka, który właśnie wchodził na górę po schodach. Pipi właśnie wchodziła do kuchni, bo liczyła, że starsza
pani ją czymś poczęstuje. Tak też się stało. Dostała dużą kromkę świeżego
chleba. Podjadłszy sobie poszła do miski, żeby się napić. Potem pomaszerowała
do ogrodu. Po drodze spotkała śpieszącego w stronę domu psa Donalda. Donald
wiedział, że Piotrek znajduje się w kuchni, dlatego postanowił się tam dostać.
Piotrek zajadał coś smacznego i siedział przy stole. Pies położył się przy
krześle i zamyślił się głęboko. Ciocia w tym czasie pakowała w pokoju swój
plecak, bo niedługo wybierała się do Warszawy. Kotka Ciotka Murzyn o tym
wiedziała i postanowiła odwiedzić ciocię Basię w pokoju. Weszła po schodach, przeszła przez
sień i dostała się do kuchni. W kuchni, gdy przechodziła obok psa Donalda
zatrzymała się zatrwożona, bo ten zaczął na nią warczeć. Przeszła jednak dalej
do pokoju, gdzie czekała na nią ciocia Basia. Potem w pokoju wskoczyła na łóżko
i przytuliła się do zamyślonej i smutnej cioci. Siedziały tak dłuższą chwile
jak dwie przyjaciółki. Ciocia przytulała i głaskała ulubionego kotka, a on
oddźwięczał się mruczeniem. Potem wzięła na ręce Murzyna i wyszły na dwór. Tam
spotkały, ciągle przyglądającego się
całej akcji Gerarda. Poszły wolno do
ogrodu, a Kaczor człapał za nimi. Potem przeszły drogą nad staw. Tam Gerard
dołączył do dziewczyn i zaczepił nieśmiało Danutę. Ta uśmiechnęła się do niego
i rozmawiali ze sobą. Wieczorem wrócił na podwórko w zupełnie innym nastroju.
Nie czuł się taki samotny, bo zaprzyjaźnił się z Danutą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz