piątek, 10 kwietnia 2015

Dzień jak co dzień.

     Na drugi dzień jako ostatni wygramolił się na dwór Gerard. Zjadł obfite śniadanie i do południa drzemał na słońcu. Jak już zaspokoił swoje zapotrzebowanie na sen, postanowił trochę pozwiedzać najbliższą okolicę. Poszedł przed drzwi frontowe, które prowadziły do domu i spotkał tam niedużego kurczaka, który właśnie wchodził na górę po schodach. Pipi właśnie  wchodziła do kuchni, bo liczyła, że starsza pani ją czymś poczęstuje. Tak też się stało. Dostała dużą kromkę świeżego chleba. Podjadłszy sobie poszła do miski, żeby się napić. Potem pomaszerowała do ogrodu. Po drodze spotkała śpieszącego w stronę domu psa Donalda. Donald wiedział, że Piotrek znajduje się w kuchni, dlatego postanowił się tam dostać. Piotrek zajadał coś smacznego i siedział przy stole. Pies położył się przy krześle i zamyślił się głęboko. Ciocia w tym czasie pakowała w pokoju swój plecak, bo niedługo wybierała się do Warszawy. Kotka Ciotka Murzyn o tym wiedziała i postanowiła odwiedzić ciocię Basię  w pokoju. Weszła po schodach, przeszła przez sień i dostała się do kuchni. W kuchni, gdy przechodziła obok psa Donalda zatrzymała się zatrwożona, bo ten zaczął na nią warczeć. Przeszła jednak dalej do pokoju, gdzie czekała na nią ciocia Basia. Potem w pokoju wskoczyła na łóżko i przytuliła się do zamyślonej i smutnej cioci. Siedziały tak dłuższą chwile jak dwie przyjaciółki. Ciocia przytulała i głaskała ulubionego kotka, a on oddźwięczał się mruczeniem. Potem wzięła na ręce Murzyna i wyszły na dwór. Tam spotkały, ciągle przyglądającego  się całej akcji  Gerarda. Poszły wolno do ogrodu, a Kaczor człapał za nimi. Potem przeszły drogą nad staw. Tam Gerard dołączył do dziewczyn i zaczepił nieśmiało Danutę. Ta uśmiechnęła się do niego i rozmawiali ze sobą. Wieczorem wrócił na podwórko w zupełnie innym nastroju. Nie czuł się taki samotny, bo zaprzyjaźnił się z Danutą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz