niedziela, 16 sierpnia 2015

Kotka Murzyn bardzo pożyteczne zwierzątko.

     Ogród na zewnątrz mojego domu rodzinnego był bardzo ładny. W tym ogrodzie żyło dużo ptaków i zwierząt. W okolicy jesieni wszystkie myszki szukały nowego lokum czując nadciągającą zimę.  Mysza Dobrochna zakochała się tego lata w pięknym mysim młodzieńcu Radomirze. Oboje postanowili poszukać sobie nowego mieszkania, bo w tym starym było zimno i bardzo mokro. Pewnej nocy wybrali się oboje na poszukiwanie. Dotarli aż do obory. Tam weszli do góry po drabinie i znaleźli się na strychu pełnym zboża zgromadzonego w beczkach i bardzo pachnącego i mięciutkiego siana. Tam znaleźli oboje suchą i przestronną norę. Zaraz przyszło na świat kilka myszek. Dzieci rosły i rodziły się nowe, tak, że na strychu było ich coraz więcej. Pewnego dnia na strych po drabinie weszła pani gospodyni i złapała się za głowę tyle zobaczyła mysich odchodów. Zastawiła na nie pułapkę z bardzo pyszną kiełbasą. Ale myszy nie złapały się wcale na nią. W nocy wrota na strych pozostały otwarte. Właśnie przez te wrota cichutko i niepostrzeżenie wsunęła się nasza kotka Murzyn szukając miejsca na poród, bo czas już jej nadszedł. Położyła się na mięciutkim sianie za beczką pełną zboża i w nocy urodziła dwa duże kotki, którym nadała imię Jagna i Wacek. Potem długo dochodziła do siebie, bo poród miała bardzo trudny. Wtedy na dworze nastały chłodniejsze dni i zaczął padać deszcz. Gospodyni zamknęła wrota na strych na kilka dni. Kotka Murzyn zmuszona była żywić się tylko myszkami, które zamieszkiwały razem z nią na strychu. Złapała tyle myszek ile się dało i poukładała je tuż przed progiem. Jadła je i karmiła swoje małe. Po kilku dniach jak otworzono wrota wybrała się do obory na mleko i karmę, którą serwowała gospodyni. Po przyjeździe cioci Basi postanowiła sprowadzić swoje małe na dół, by pokazać je ludziom. Rano zniosła swoje maluchy w zębach po drabinie i zaprowadziła je do ogrodu. Kiedy ludzie przyszli żeby odpocząć pokazała wszystkim domownikom swoje kocięta . Pani gospodyni chwaliła Murzyna za to, że wyłapał tyle myszy na strychu i głaskała ją po grzbiecie. Cieszyła się że ma takiego pożytecznego kotka i z radością zajmowała się jej małymi dziećmi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz