Minęło już wiele miesięcy od czasu kiedy
ciocia Basia wyjechała z domu do Warszawy. Czas szybko leciał i dużo się
działo, ale ciocia nigdy w swoich wspomnieniach nie zapomniała o swoich
bliskich i swoim najdroższym pupilu psie Donaldzie. Często kontaktowała się ze
swoimi bliskimi przez telefon. Nareszcie przyszedł czas, że mogła już wyjechać
na parę dni do swojego domu rodzinnego. Lato w tym roku rozpoczęło się bardzo
chłodne. Zawsze trzeba było chodzić w sweterku, lub cienkiej kurtce. Bała się
bardzo, że jak wyjedzie na urlop, też będzie miała zimne dni. W ostatnich
dniach przed urlopem nagle bardzo się ociepliło. Zapakowała plecak i poszła na
stację kolejową. W kasie kupiła bilet i wsiadła do pociągu. W przedziale
przygotowała bilet w razie kontroli. Pociąg ruszył i podróż bardzo szybko
mijała. W Krakowie wysiadła i poszła do tramwaju, a potem przesiadła się na
autobus. W domu była witana z radością przez mamę i pieska, który bardzo się za
nią stęsknił. Na drugi dzień postanowiła pojechać do dużego sklepu, żeby zrobić
zakupy. Kiedy się wybierała, nagle z przerażeniem uświadomiła sobie, że
nie ma dokumentów. Pojechała do sklepu i zrobiła zakupy, a potem wstąpiła na
dworzec, żeby zapytać o swoje zgubione dokumenty. Zasugerowano jej żeby
poczekała na pociąg relacji Warszawa Przemyśl, bo takim przyjechała z Warszawy
do Krakowa. Kiedy pociąg stanął odszukała kierownika pociągu. Poprosiła o
telefon do pracowników wczorajszego Interregio. Okazało się że pracownicy PKP w
ogóle się nie znają. Dostała telefon do dyspozytora Interregio i pojechała do
domu. W domu zadzwoniła do niego i powiedziała, że wczoraj w pociągu
zgubiła wszystkie swoje dokumenty. Pan obiecał, że jak coś będzie wiedział
oddzwoni. Po pięciu minutach zadzwonił telefon do siostrzenicy cioci, a osoba
która dzwoniła prosiła o rozmowę z ciocią Basią. Okazało się bardzo szybko, że
to dzwoni policjant z Rzeszowa z bardzo radosną wiadomością, że dokumenty się
znalazły . Pan policjant został poproszony o przesłanie dokumentów do Warszawy. I po dwóch tygodniach ciocia Basia odebrała je na komisariacie. Przygoda
skończyła się dobrze, ale od tamtej pory ciocia bardzo uważa, żeby dokumenty
zaraz po sprawdzeniu przez konduktora wędrowały do kieszeni plecaka. Przestrzega też innych podróżnych, żeby bardzo uważali w podróży na swoje dokumenty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz