czwartek, 18 maja 2023

Cudowne paszteciki z kapustą

Wiesiek był chory. Zakatarzony nos wydawał się wielki, nieobecny i jakiś taki bufoniasty. Gardło sprawiało ból, podobny do dotknięcia kaktusa peruwiańskiego. Co najgorsze doskwierał mu brak apetytu. Był prawdziwą mordęgą, nie tylko dla samego Wieśka, ale także dla żony, która kochała upitrasić co nieco dla Wieśka. To paszteciki z kapustą, to pyzy ziemniaczane z mięsem. Miała też tajną recepturę na chleb przyszłości, który smakował wybornie ze swojskim smalcem z skwarkami. Kuchenne wariacje były jej pasją a Wiesiek doskonale nadawał sens jej kulinarnym arcydziełom Zajadał ze smakiem wszystko co żona wypiekła, ugotowała, usmażyła tudzież innym sposobem wytworzyła. Teraz, jednak nadszedł czas łaknącej posuchy i leżał w łóżku z głową obolałą i pociągającym nosem pełen goryczy i zniechęcenia. Żona dwoiła się i troiła proponując cudeńka piekarnicze. Nawet uwielbiane przez Wieśka kanapki z chleba przyszłości poszły w odstawkę. Minęło kilka dni i postanowiła podjąć kolejną próbę. Przykucnęła nieśmiało przy jego boku i z proszącą minką dzierżąc talerz pasztecików z kapustą zachęcała, by skosztował choć jednego. Paszteciki z kapustą uśmiechały się przymilnie do Wieśka i kusiły swymi rumianymi brzuszkami i apetyczną wonią pysznego nadzienia. Zdawały się szeptać: chrupnij mnie a poczujesz się lepiej. Tak też się stało, Wiesiek widząc strapioną twarz żonki, oczarowany widokiem pasztecików z kapustą w towarzystwie gorącego barszczyku nie chciał martwić bardziej żony, chrupnął dwa paszteciki. O glorio! Poczuł się znacznie lepiej. Pokrzepiony, poczuł przyjemne ciepło rozpływające się po ciele. Objął czulę żonę i oznajmił z powagą Twoje paszteciki z kapustą robią cuda!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz